BMW Z4, czyli roadster, który wielu kierowców kojarzy po prostu jako z4 bmw, jest jednym z tych modeli, które kupuje się sercem, ale ocenia głową. W 2026 roku ten samochód jest już na końcowym etapie kariery, więc warto spojrzeć na niego nie tylko jak na auto do weekendowej frajdy, lecz także jak na bardzo konkretną decyzję zakupową. Poniżej rozpisuję wersje, różnice w prowadzeniu, codzienną użyteczność i najważniejsze rzeczy do sprawdzenia przed zakupem.
Najważniejsze informacje o BMW Z4 na 2026 rok
- To dwuosobowy roadster z napędem na tył i miękkim dachem, nastawiony przede wszystkim na przyjemność z jazdy.
- W aktualnych danych technicznych BMW Polska widać trzy kluczowe wersje: 20i, 30i i M40i.
- Najlepszym kompromisem najczęściej okazuje się sDrive30i, a M40i wybiera się wtedy, gdy priorytetem są osiągi i charakter.
- BMW zapowiedziało koniec produkcji Z4 w marcu 2026, więc nowy egzemplarz staje się coraz bardziej niszowy.
- Przy aucie używanym najważniejsze są historia serwisowa, stan dachu, opon, hamulców i geometria zawieszenia.

Dlaczego ten roadster wciąż wyróżnia się na tle innych aut
BMW Z4 nie udaje uniwersalnego kabrioletu do wszystkiego. To dwuosobowy roadster z napędem na tył, miękkim dachem i proporcjami, które bardziej służą prowadzeniu niż praktyce rodzinnej. BMW podaje długość 4324 mm, szerokość 1864 mm i wysokość 1304 mm, więc samochód jest kompaktowy, ale nie wygląda jak zabawka. Bagażnik ma 281 l, czyli wystarcza na weekend we dwoje, ale nie zachęca do myślenia o tym modelu jak o zamienniku kombi.
Właśnie tu leży jego sens. Z4 ma budzić emocje już samą sylwetką, a w ruchu potwierdzać, że nie jest tylko „ładnym BMW z otwieranym dachem”. Miękka plandeka obniża masę i porządkuje linię auta, ale oznacza też mniej izolacji akustycznej niż w coupé. Ja traktowałbym ten kompromis uczciwie: jeśli chcesz czystej frajdy z jazdy pod gołym niebem, ten układ ma więcej sensu niż cięższy, bardziej skomplikowany dach składany z blachy.
Obecna generacja G29 powstaje od 2018 roku w Graz w Austrii i właśnie dlatego jest już konstrukcją dojrzałą. To ważne, bo przy zakupie modelu takiego jak Z4 liczy się nie tylko wygląd, ale też to, czy auto zostało dopracowane technicznie i czy nadal ma logiczną ofertę wersji. A ta różni się bardziej, niż wielu osobom się wydaje.
Jakie wersje są dziś najważniejsze
W aktualnej karcie technicznej BMW Polska różnice między odmianami są wyraźne. Najsłabsza wersja nie jest „nudna”, a najmocniejsza nie jest po prostu szybsza o kilka sekund. Każda z nich ma trochę inny sens, inne spalanie i inny poziom emocji za kierownicą.
| Wersja | Moc i moment | 0-100 km/h | Spalanie WLTP | Co daje w praktyce |
|---|---|---|---|---|
| sDrive20i | 145 kW (197 KM), 320 Nm | 6,8 s | 7,4-7,3 l/100 km | Najbardziej rozsądny start do świata Z4, bez wrażenia przesady. |
| sDrive30i | 190 kW (258 KM), 400 Nm | 5,4 s | 7,4-7,2 l/100 km | Najlepszy kompromis między osiągami, kulturą jazdy i kosztami. |
| M40i | 250 kW (340 KM), 500 Nm | 4,6 s | 8,7-8,6 l/100 km | Najmocniejsza i najbardziej emocjonalna odmiana, bez półśrodków. |
Warto dodać jedną rzecz, która realnie wpływa na charakter auta: w polskiej specyfikacji sDrive20i występuje z 6-biegową skrzynią manualną, sDrive30i z 8-stopniowym automatem, a M40i również z manualem w aktualnych danych technicznych. To nie detal katalogowy. W roadsterze skrzynia potrafi zmienić odbiór samochodu bardziej niż lakier czy felgi, bo decyduje o tym, jak bardzo angażująca będzie każda przejażdżka.
Jeśli miałbym wybrać jedną wersję „dla większości”, postawiłbym właśnie na sDrive30i. 20i ma sens jako wejście do modelu, ale to 30i najlepiej łączy tempo, trakcję i codzienną kulturę pracy. M40i zostawiam kierowcom, którzy naprawdę chcą czuć zapas mocy i akceptują wyższe spalanie oraz bardziej zdecydowany charakter auta. Z tych liczb wynika już całkiem jasno, jak Z4 zachowuje się na drodze, więc warto przejść od katalogu do realnej jazdy.
Jak BMW Z4 jeździ naprawdę
Najmocniejszą stroną Z4 nie jest sama prostota konstrukcji, tylko to, jak ta konstrukcja pracuje w zakręcie. Napęd na tył, nisko położony środek ciężkości i zrównoważony rozkład masy na osie sprawiają, że auto chętnie wchodzi w łuk i czytelnie reaguje na gaz. To ważne, bo wiele współczesnych aut sportowych potrafi robić wrażenie szybkim przyspieszeniem, ale nie daje tak czystego kontaktu z nawierzchnią.
W wersjach mocniejszych dochodzą elementy, które mają bardzo praktyczny sens. Adaptacyjny układ jezdny M zmienia charakter amortyzatorów w zależności od nawierzchni i stylu jazdy, więc Z4 nie jest skazane na jeden, sztywny kompromis. Sportowe hamulce M pomagają wtedy, gdy zaczynasz jeździć bardziej dynamicznie, a sportowy mechanizm różnicowy M poprawia trakcję przy wyjściu z zakrętu i podczas szybszej zmiany pasa. Z kolei układ Servotronic sprawia, że przy małych prędkościach kierownica nie jest męcząca, a przy wyższych zachowuje precyzję, której oczekujesz od roadstera.
Na co dzień czuć też coś mniej efektownego, ale równie ważnego: Z4 nie jest samochodem męczącym w mieście, choć oczywiście nie da się ukryć jego sportowego charakteru. Krótki rozstaw, dobra widoczność do przodu i kompaktowe gabaryty pomagają w parkowaniu, ale trzeba zaakceptować typowe ograniczenia auta dwuosobowego. Na dłuższej trasie miękki dach i zawieszenie nastawione na dynamikę oznaczają więcej szumu i mniej izolacji niż w zwykłym coupé. To nie wada sama w sobie, tylko cena za otwarty charakter samochodu.
Jeżeli ktoś pyta mnie, czy Z4 nadaje się do codziennej jazdy, odpowiadam: tak, ale pod jednym warunkiem. Trzeba akceptować, że to auto ma być przede wszystkim przyjemne, a dopiero potem praktyczne. I właśnie to prowadzi do pytania, które w 2026 roku jest ważniejsze niż zwykle: czy jeszcze kupować nowy egzemplarz, czy już sensowniej patrzeć na rynek wtórny?
Czy w 2026 roku lepiej kupić nowy egzemplarz czy używany
To jest moment, w którym Z4 staje się modelem trochę innym niż jeszcze rok czy dwa lata temu. BMW oficjalnie zapowiedziało zakończenie produkcji w marcu 2026, a Final Edition ma charakter pożegnalny i kolekcjonerski. W praktyce oznacza to mniej swobody konfiguracji, ograniczoną dostępność i większe znaczenie rynku wtórnego. Jeśli ktoś chce mieć nowe auto z ostatniej puli, musi liczyć się z mniejszym wyborem. Jeśli ktoś patrzy pragmatycznie, używany egzemplarz zaczyna wyglądać coraz rozsądniej.
| Opcja | Plusy | Minusy | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| Nowy lub Final Edition | Ostatnia szansa na fabrycznie nowe Z4, pełna historia, kolekcjonerski potencjał | Ograniczona dostępność, mniejszy wybór, zwykle wyższa cena emocjonalna | Dla fanów marki i osób, które chcą „ostatniego” roadstera tego typu |
| Używany | Większy wybór, lepsza relacja ceny do osiągów, łatwiej znaleźć dobrze wyposażony egzemplarz | Trzeba dokładniej sprawdzić stan techniczny i historię serwisową | Dla większości kupujących, którzy liczą budżet i stan auta |
Wersja Final Edition nie zmienia podstawowego charakteru samochodu, ale robi z niego coś więcej niż zwykły egzemplarz z cennika. Wyróżniają ją m.in. lakier Frozen Matt Black, czerwone szwy we wnętrzu, alcantarowa kierownica M i listwy progowe z napisem „Final Edition”. To są detale, które nie poprawiają czasu na 100 km/h, ale wyraźnie podnoszą atrakcyjność auta jako ostatniego wcielenia Z4.
Jeśli kupujesz używane, ja patrzyłbym przede wszystkim na egzemplarze z pełną dokumentacją i regularnym serwisem. W praktyce dobrym bezpiecznikiem jest też BMW Premium Selection, bo ten program daje 24-miesięczną ochronę gwarancyjną i kontrolę 360°. W roadsterze z końca produkcji to już nie jest marketingowy dodatek, tylko realny sposób na ograniczenie ryzyka. A skoro mowa o ryzyku, pora przejść do rzeczy, które naprawdę trzeba sprawdzić na placu, a nie w folderze.
Na co patrzeć podczas oględzin i jazdy próbnej
Przy Z4 nie wystarczy szybki rzut oka na lakier i zdjęcie przedniej opony. To auto może wyglądać świetnie nawet wtedy, gdy mechanicznie wymaga już sporo uwagi. Dlatego oględziny zrobiłbym według prostego, ale skutecznego schematu:
- dach - sprawdź, czy otwiera się i zamyka płynnie, bez zacięć, nietypowych odgłosów i opóźnień;
- uszczelki i wnętrze - szukaj śladów wilgoci, zaparowania i śladów po przeciekach;
- opony i felgi - nierówne zużycie bardzo często zdradza złą geometrię albo dynamiczne, krawężnikowe życie auta;
- hamulce - przy mocniejszych wersjach tarcze i klocki potrafią być kosztownym tematem, więc nie lekceważ ich stanu;
- zawieszenie - stuknięcia, ściąganie albo nerwowe prowadzenie to sygnał, że coś już wymaga dopracowania;
- serwis - pełna historia obsługi ma większą wartość niż niski przebieg wpisany w ogłoszeniu;
- elektronika - sprawdź multimedia, czujniki, asystentów i wszystkie funkcje związane z dachem oraz komfortem.
W Z4 bardzo łatwo popełnić jeden klasyczny błąd: kupić auto „weekendowe”, które ma mały przebieg, ale było jeżdżone dynamicznie i serwisowane nieregularnie. Taki egzemplarz bywa wizualnie świetny, a technicznie potrafi kosztować więcej niż zadbany samochód z większym przebiegiem. Ja zawsze wolę auto z uczciwą historią niż ładny egzemplarz bez papierów.
Jeśli oglądasz M40i, zwróć jeszcze większą uwagę na hamulce, stan opon i pracę napędu przy mocniejszym przyspieszeniu. Jeśli oglądasz 20i, nie zakładaj, że słabsza wersja oznacza mniejsze ryzyko. W roadsterze każdy element podwozia pracuje intensywniej niż w spokojnym sedanie, bo samochód jest zwykle prowadzony bardziej energicznie. A to sprawia, że na końcu najważniejsze staje się nie pytanie „czy Z4 jest dobre”, tylko „która wersja i który egzemplarz są dobre właśnie dla Ciebie”.
Co warto zapamiętać, zanim podejmiesz decyzję
Jeśli mam zamknąć Z4 w jednym zdaniu, powiedziałbym tak: to auto dla kierowcy, który chce bardziej czuć jazdę niż ją tylko odbywać. sDrive20i wystarcza, gdy chcesz wejść do świata roadsterów bez przesady, sDrive30i jest najrozsądniejszym wyborem dla większości, a M40i zostawiam tym, którzy naprawdę szukają emocji i akceptują wyższe koszty eksploatacji.
W 2026 roku ważne jest też to, że Z4 kończy swój bieg produkcyjny. To zmienia sposób myślenia o zakupie: nowy egzemplarz jest już bardziej decyzją serca i kolekcjonerskim wyborem, a dobrze sprawdzony używany samochód staje się często po prostu lepszą inwestycją użytkową. Niezależnie od wersji, najwięcej zyskujesz wtedy, gdy patrzysz na stan dachu, zawieszenia, hamulców i historię serwisową, a nie tylko na moc w katalogu.
Gdybym miał doradzić jedną praktyczną rzecz na koniec, powiedziałbym: nie kupuj tego modelu z myślą, że „jakoś będzie”. Z4 nagradza dokładny wybór i karze pośpiech. Jeśli trafisz zadbany egzemplarz, dostajesz jeden z najbardziej charakterystycznych roadsterów ostatnich lat; jeśli trafisz przypadek bez historii, zostanie tylko ładna sylwetka i wysoki rachunek za poprawki.